środa, 8 sierpnia 2012

rozdział 27


Wstałam o 10. Poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i puściłam  wodę. Gdy wyszłam z kabiny owinęłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy po czym je wyprostowałam. Wróciłam do pokoju. Założyłam fioletowe spodenki i białą bokserkę. Na nogi ubrałam sandały i wyszłam z pokoju. Zjechałam windą na hol, na którym było dużo ludzi. Wyszłam na zewnątrz i szłam w kierunku szpitala. Na miejscu byłam o 11:45. Tak jak mówiłam.
Perspektywa Harry’ego
Czekałem na Amy od 15 minut. Nie, nie spóźniła się. To ja przyszedłem wcześniej. Nie mogłem siedzieć w domu. Nie obeszło by się pewnie od uwagi chłopaków. Co jest? Widzę, że coś jest nie tak. Powiedz. Pomożemy ci. Wiesz, że możesz na nas liczyć. Co miałem powiedzieć ? wszystko w porządku tylko nie wiem czy jestem ojcem czy nie. Od razu były by pytania typu. Jak to? Ty ojcem? Kto jest matką? Nie dziękuje. Wolałem ich uniknąć. Jeśli okaże się, że jestem ojcem to powiem im prawdę, ale nie Darcy. Jej powiem powiem nawet jeśli to nie będzie moje dziecko. Mam nadzieję, że nie będzie zła za to że wtedy powiedziałem, że nie znam tej dziewczyny.  Dobra. Koniec tematu. Amy przyszłą.
- Hej – przytuliłem ją
- Hej
- Dziękuje, ze zgodziłaś się przyjść
- Jesteśmy przyjaciółmi. A dla przyjaciół zrobię wszystko.
- Dziękuje
- Przestań dziękować. Lepiej chodźmy do środka.
- Ok. – weszliśmy do szpitala. Pojechaliśmy windą na 3 piętro i kierowaliśmy się w stronę gabinetu lekarza, który przeprowadzał badania.
- Co zrobisz jeśli dziecko okaże się być twoje? – zapytała nagle Amy
- Nie wiem – zaskoczyła mnie tym pytaniem, ale mogłem się go spodziewać – Jeśli Jessiaca będzie chciała będę płacił alimenty. Pewnie będę się z nim spotykał jeśli tylko będę mógł, ale na pewno nie wrócę do Jessici. Kocham Darcy i chce być z nią.
- Pan Harry Styles – przerwał nam wychodzący z gabinetu lekarz. – zapraszam do gabinetu.
- Wejść z tobą? – zapytała Amy
- Nie. Musze to zrobić sam.
- Ok. Będę tu czekała
Wszedłem do gabinetu. Strasznie się denerwowałem. Lekarz kazał mi usiąść. Tak zrobiłem.  On wyciągnął z szafy teczkę i usiadł przy biurku. Pokazał mi kartkę z wynikiem. Chwilę z nim porozmawiałem. Po 10 minutach wyszedłem z gabinetu. Ku mojemu zdziwieniu Amy nie było na korytarzu. Napisałem jej sms-a gdzie jest. Na odpowiedź nie czekałem długo. Napisała, że jest na zewnątrz. Zjechałem winda na dół i poszedłem w stronę wyjścia. Gdy wyszedłem Amy siedziała na ławce. Podszedłem do niej.
- Coś się stało? – zaptałem
- Nie. Zadzwonił do mnie Nick i pielęgniarka kazała mi wyjść na zewnątrz. – wyjaśniła – A jak wyniki?
- Wyniki jak wyniki.
- Styles nie wkurzaj mnie. Jesteś ojcem czy nie?
- Testy wyszły negatywnie, więc to nie ja jestem ojcem tego dziecka
- To wspaniale
- Więcej niż wspaniale. – przytuliłem ją – Teraz tylko muszę powiedzieć  Darcy.
Perspektywa Amy
- Już nie musicie mi nic mówić. – usłyszeliśmy głos. Puściliśmy się i odwróciliśmy w  bok.
- Darcy co ty tu robisz? – zapytałam
- O to samo mogę was zapytać – miała łzy w oczach
- To nie tak jak myślisz – powiedział Harry
- A jak? Może gdybym wam nie przerwała zaczęlibyście sie całować. Amy nie mog uwierzyć, że mi to zrobiłaś
- Ja nic nie zrobiłam
- Byłyśmy przyjaciółkami a teraz ty kleisz się do mojego chłopaka.
- Przecież ja jestem z Zayn’em.
- To widzę, że grasz na dwa fronty. Nienawidzę was – krzyknęła i uciekła. Chciałam ją zatrzymać, ale Harry mnie powstrzymał.
- Zostaw ją. Porozmawiam z nią jak ochłonie. – powiedział – A teraz chodźmy coś zjeść, bo głodny jestem

2 tygodnie później

Przez te dwa tygodnie spotykałam się z chłopakami na mieście albo chodziłam do nich. Czasami spędzałam czas tylko z Zayn’em na mieście lub on przychodził do mnie. Z Dazrcy nadal się nie pogodziłam. Czy ona naprawdę myśli, że , mogłabym zrobić coś takiego? Przecież kocham Zayn’a. nie zrobiła bym mu tego.
Siedziałam na łóżku w spodniach od dresu i bokserce. Włosy miałam spięte w kok. Myślałam o tym czy między mną a Darcy będzie tak jak dawniej. Tęsknię za nią. Za naszymi wygłupami. Byłyśmy przyjaciółkami od pierwszej klasy podstawówki. Nie chcę tego tak nagle tracić. Z zamyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi. Nie miałam ochoty otwierać, ale ta osoba nie dawała za wygraną. Wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam i moim oczom ukazała się …
- Darcy – byłam w szoku – Co ty tu robisz? Wejdź
- Chciałam cie przeprosić . - zaczęła – Nie powinnam była tak na ciebie krzyczeć i mówić, że grasz na dwa fronty. Bo wiem, że nigdy byś tego nie zrobiła. Wybaczysz swojej głupiej przyjaciółce i będzie tak jak dawniej?
-  Oczywiście, że tak – mocno ją przytuliłam – I nie jesteś głupia
- Jestem głupkiem – uśmiechnęła się
- Ale za to moim. A ja jestem większym
- Moim głupkiem, którego kocham jak siostrę
- Ja tez cie kocham jak siostrę – ponownie ją przytuliłam – Przepraszam – powiedziałam i pobiegłam do łazienki. Zwymiotowałam
- Wszystko w porządku? – zapytała Darcy gdy  wyszłam z łazienki
- Nie wiem. Mdli mnie i kręci mi się w głowie
- Kiedy miałaś ostatni okres?
- Powinnam mieć tydzień temu, ale mi się spóźnia. A dlaczego pytasz?
- Może jesteś w ciąży?
- Nie. To nie możliwe
- Sprawdzimy to. Poczekaj zaraz wracam – powiedziała z mojego pokoju. Wróciła po 15 minutach z testem ciążowym.  Kazała mi iść do łazienki. Tak zrobiłam. Wyszłam po 5 minutach i położyłam test na łóżku, ponieważ trzeba było czekać 10 minut na wynik. Usiadłam obok nawet na niego nie patrząc. To było najgorsze 10 minut w moim życiu. Po upłynięciu czasu Darcy wzięła test do ręki.
- I jak? – pytałam niecierpliwie
- Pozytywny
- I co ja teraz zrobię? – zaczęłam płakać – Przecież mam dopiero 18 lat. Nie mogę mieć dziecka. Rodzice mnie zabiją. A Zayn’owi zniszczę karierę. Chyba, że mu nie powiem.
- Będzie dobrze. Rodzice zrozumieją. A Zayn też musi wiedzieć. Chcesz, żeby dziecko wychowywało się bez ojca?
- Nie.  A co jeśli Zayn  mnie zostawi, bo stwierdzi, że dziecko będzie mu przeszkadza?
- Nawet tak nie mów. N cie kocha. Nie zostawi cie z tym samej.
- Tak myślisz?
- Jestem tego pewna
- Dziękuje – przytuliłam przyjaciółkę. Znowu ktoś przerwał pukając do drzwi.
- Otworze – powiedziała Darcy i poszła w ich stronę. Przed drzwiami stał …
- Harry co ty tu
- Gdzie masz telefon? – przerwał mi
- Leży na stoliku
- A możesz go sprawdzić? – zapukał zdenerwowany
- Jasne – wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam 5 nieodebranych połączeń od Harry’ego – Po co dzwoniłeś?
- Chciałem ci coś powiedzieć, ale sądząc po tym że płaczesz to chyba już wiesz.
- Co wiem? Harry mów o co ci chodzi
- Chodzi o Zayn’a
- Co z nim?


Jak ktoś przeczytał prosze o komentarz. Jak będzie 10 dodam kolejny.

13 komentarzy:

  1. Kurde. W takim momencie przerywać. Jak możesz, no?? ;P <3
    ~martix300

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było tak zaplanowane :) Wiem jestem wredna.

      Usuń
  2. Wow, ostro siostro.
    Boski rozdział.
    Czekam na kolejny.

    Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaje ;D czekam na kolejny rozdział xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Przerwałaś w takim momencie więc czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju ty jak zwykle kończysz w takim momencie ;/
    Ale to nic kiedy następny? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. woooow !! boskiiiii :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie...żeby w takim momencie.! xD
    + już 11 komentarzy. < 33

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny ;)
    a ja się w końcu pogodziłam z Harrym czy nie? XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Dodaj kolejny proszę ! Boskie jest to opowiadanie ! <333333333333

    OdpowiedzUsuń